Marecki Ośrodek Kultury
im. Tadeusza Lużyńskiego
 

Najbliższe wydarzenie

31 lipca 2020 11:00
Wczasy 
w Jarosławcu

Kalendarium

projekt Kurtyna Čiurlionisa

Projekt „Wenecja Marek” dofinansowano ze środków Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022 w ramach Programu Dotacyjnego „Niepodległa”

Niepodległa

 

Zdzisław Domolewski to artysta niepokorny i przekorny, chodzący własnymi ścieżkami. Urodzony w drugiej połowie XX wieku, a zatem nadal w rozkwicie możliwości twórczych. Erudyta, o wielkim potencjale intelektualnym i artystycznym. Przyjaciel MOK w Markach i stały bywalec imprez organizowanych przez nasz Ośrodek.

Obraz jest tajemnicą, zagadką. Osobistą wypowiedzią artysty, która może być różnie interpretowana przez odbiorcę. Jest płaską powierzchnią pokrytą barwnymi plamami w określonym porządku. Połączeniem wysiłku intelektualnego z intuicją i emocjami. Obraz jest przejawem osobistego stylu artysty, a także świadectwem kultury wizualnej swoich czasów. Dla malarza może być zapisem uniesień lub męki twórczej. Dla odbiorcy – dostarczycielem khatarsis lub przedmiotem kompletnie niezrozumiałym, obojętnym.

Jakie są obrazy Zdzisława Domolewskiego? Krytyk sztuki prawdopodobnie powiedziałby, że należą do nurtu realizmu magicznego lub, że są inspirowane twórczością surrealistów. Poszukałby odniesień do malarstwa Giorgio de Chirico, a może Balthusa... Dywagowałby na temat formy i koloru albo byłby tropicielem ukrytych znaczeń zawartych w tych przedstawieniach. Przyłożyłby „szkiełko i oko” pytając: „co artysta miał na myśli?”. Dlatego odrzucając gombrowiczowską „gębę”, którą można dorobić tym pracom, pozostawiamy je do oceny widzów (zgodnie z niezmiennym życzeniem autora). Bo przecież obraz żyje, gdy jest oglądany.

Luiza Wojciechowska-Konopka

 

Sny Niczyje...

Nie śniłem tego co jest na tych obrazach, a jednak są one zapisem raczej snów niż realności; nie wydarzyło się niemal nic z tego, co na nich namalowałem, a jednak nie są też abstrakcją; wzięły się ze mnie, ale skąd tak naprawdę – nie wiem. Dlaczego je namalowałem, dlaczego właśnie takie, nie inne – też nie wiem. Dlaczego jedne bardziej mi się podobają, czuję je jakoś mocniej, inne mniej, chociaż akurat te wydają się lepiej namalowane, ciekawsze, otwierające ścieżki skojarzeń, z nich prowadzące ku jakimś metaforom – też nie wiem, ale czy trzeba to wiedzieć, rozumieć?... W końcu to tylko malarstwo, a malarstwo to najcichsza ze sztuk; gdy oglądamy obrazy nie odezwie się żaden dźwięk, gdy próbujemy je opowiedzieć słowami okazuje się, że nie ma co opowiadać, że na obrazie drzewa nad strumieniem, nasyp kolejowy, na nim pędzący pociąg, pod wiaduktem samochód, w pobliżu kobieta dotykająca nieokreślonego mężczyznę... Nic nie wynika z tego opisu, ale kiedy ktoś będzie patrzył na obraz, jego myśli, skojarzenia, odczucia barw, form, linii, stworzą obraz jakby od nowa, dopiszą fabułę, może coś podpowiedzą, przypomną, a może otworzą na coś – tego nie wiem, ale chciałbym, żeby tak było, żeby choćby jeden, dwa moje obrazy zostały w pamięci tych, którzy je oglądają, żeby poprzez nie ktoś czasem spojrzał na świat, na swoje myśli, minione chwile, albo żeby w przyszłości znalazłszy się gdzieś pomyślał: byłem już tu, widziałem coś podobnego, a gdzie... Nie musi pamiętać, ale niech tak będzie, to byłaby dla mnie największa nagroda, w końcu artyści tworzą mity, cała sztuka jest mitem, niczym konkretnym, realnym, ale światem zbudowanym ze złudzeń, marzeń, obrazów, które gdzieś się widziało, także ze snów, także z takich jak te, które zarejestrowałem na moich obrazach – ze snów, które nie były, które do nikogo nie należą – ze Snów Niczyich.

Zdzisław Domolewski

 

 

 

Ten serwis używa plików cookies do potrzeb zbierania danych statystycznych.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem